Wywiad z mistrzem powieści wojennej - Svenem Hasselem2010-11-07

Szanowni Państwo zapraszamy do lektury najnowszego wywiadu z 93-letnim autorem znakomitych powieści wojennych o losach niemieckiej kompanii karnej w czasie II wojny światowej, której był żołnierzem.

 

 

Sven Hassel

 

 

HEROICZNA WALKA PRZECIWKO BEZSENSOWI WOJNY

 

 

Wywiad przeprowadzony przez Jana Herlinga, Nova Publishing, Czerwiec 2010

 

Duński pisarz, Sven Hassel, jest uważany za literacki oraz kulturowy fenomen i uwielbiany przez bardzo licznych czytelników swoich książek na całym świecie. Stale są sprzedawane w tysiącach egzemplarzy w kilkudziesięciu krajach i powstają plany wprowadzenia ich na rynek chiński w bliskiej przyszłości. Hassel ochronił ten gatunek literacki sprzedając 53 miliony egzemplarzy, wydanych w 50 krajach w 25 językach, i prawdopodobnie nikt nie pobije jego rekordu. Każdy kto dorastał czytając książki Hassela nigdy nie zapomni niesamowitych opowieści o barwnych, aroganckich i zuchwałych żołnierzach karnego batalionu Wehrmachtu.

Jego powieści zostały początkowo opublikowane w Norwegii w latach sześćdziesiątych i od tego czasu są ciągle wznawiane. Hassel mieszka teraz w Barcelonie i w wieku 93 lat zgodził się udzielić wywiadu dla norweskich czytelników.

 

– Co spowodowało, że dziewiętnastoletni duński chłopak zdecydował się wstąpić do niemieckiej armii w końcu lat 30 XX wieku?

 

– Chciałem wstąpić do Wehrmachtu z powodu trudnych warunków, biedy i wrastającego w owym czasie bezrobocia w Danii. Urodziłem się i wychowałem w małym mieście Fredensbord w Północnej Zelandii, więc podróż na kontynent i do Niemiec wcale nie była długa. Jedyną rzeczą na której mi zależało to znaleźć sposób na przeżycie. Kryzys w tym czasie był wręcz namacalny i w miejscu mego urodzenia nie było żadnej przyszłości. Polityka i ideologia była ostatnią rzeczą o której myślałem. Z perspektywy czasu widzę, że Niemcy to nie był właściwy wybór, ale znowu przypominam Panu, że to były czasy bezładu i chaosu i w tym momencie wojna jeszcze nie wybuchła.

 

Okazało się, że wstąpienie do armii niemieckiej dla obcokrajowca nie było łatwe. Obywatelstwo niemieckie było niezbędnym wymogiem rekrutacji. Otrzymanie go zajęło Hasselowi sześć miesięcy. Był to tylko jeden z problemów, na które natrafił. Rok po wstąpieniu do armii niemieckiej został zaaresztowany i oskarżony o dezercję.

 

– To było najcięższe oskarżenie w armii nazistowskiej, szczególnie, że był Pan wtedy już niemieckim obywatelem?

– Tak, normalnie dezercja była karana śmiercią. Ku mojemu zdziwieniu, nie otrzymałem regulaminowej kary, ponieważ byłem obcokrajowcem i prokurator podkreślił fakt, że zostałem sprowadzony na złą drogę przez kobiety. Jednak 15 lat więzienia nie było łagodną karą. Obóz koncentracyjny w Lengries odcisnął piętno na całym moim życiu. Wszystko było zakazane, a wykroczenia były karane głodem, brutalnym biciem i śmiercią. Sadystyczna pomysłowość nie miała końca. Widzieliśmy ludzi cierpiących i umierających na milion różnych sposobów. Oprawcy rywalizowali w wymyślaniu brutalnych kar. Pracowaliśmy do upadłego; wiele osób nie wytrzymywało tego i straciło zmysły. Szubienica zawsze była na podorędziu i często ją stosowano. Lina z pętlą wisiała i kołysała się. Ten obraz prześladuje mnie do dziś.

 

W obozie koncentracyjnym w Lengries w północnej Bawarii Hassel po raz pierwszy wpadł na pomysł opisania swoich doświadczeń, jeżeli udałoby mu się przeżyć piekło, w którym się znalazł. Miał zamiar opowiedzieć o konsekwencjach dyscyplinarnego systemu brutalności. Chciał też opisać swoje doświadczenia wojenne.

 

– Tak, była to obietnica, którą złożyłem sobie i swoim towarzyszom, mając nadzieję, że dzięki pokazaniu horroru, z jakim wiąże się wojna, nie pozwolimy jej się powtórzyć. Było to też dla mnie katharsis: sposób na przetrawienie doświadczanej niemal codziennie brutalności i głupoty.

Wiedziałem, że pewnego dnia opowiem światu o losach swoich i innych, historiach i anegdotach przez nich opowiedzianych, i to wzmacniało moją chęć przeżycia. To także nadało formę i treść moim książkom wiele lat później.

 

Hassela zwolniono z Lengries, ku jego wielkiemu zdziwieniu przeniesiono go do batalionu karnego, co nie do końca oznaczyło wolność, ale dzięki temu przeżył obóz koncentracyjny. Nie zdawał sobie sprawy, że czekała na niego piekielna dyscyplina korpusu, którą potem opisał z wielką dokładnością, szczerością i osobistymi spostrzeżeniami w swoich czternastu książkach.

 

– Aby wyszkolić nas na najlepszych żołnierzy używano okrutnych  pruskich metod. Byliśmy pod rozkazami oficerów, którzy zachowywali się jak sfora wyjących diabłów i zawsze znajdowali pretekst, żeby zarządzić karną musztrę. Obiad był każdego dnia taki sam – rozwodniona zupa z kapusty, czasami, w lepsze dni, z dodatkiem kapusty kiszonej.

 

Żołnierze wyśmiewający oficerów – śmiertelny akt prowokacji – i wyrażający śmiałe uwagi na temat liderów nazistowskich i samego Führera, to ciągle powracające tematy w książkach Hassela. Na przykład berlińczyk Porta  często był o krok od śmierci  przez swój cięty dowcip i nieprawdopodobną bezczelność. Ostra krytyka ówczesnej propagandy była zuchwałym wyzwaniem dla przeznaczenia.Czy było to tak groźne, jak sama wojna, w której Pan uczestniczył?

 

– Tak, droga do sądu wojskowego była krótka, ale dowcip stał się częścią codziennego języka; udawało nam się przeżyć i balansowaliśmy na bardzo cienkiej linii, ale był to naturalny sposób na zmniejszenie napięcia, mimo, że był ryzykowny.

 

Porta, Stary, Mały, Legionista, Barcelona Blom i wiele innych towarzyszy dwudziestego siódmego karnego pułku pancernego. Z którego z bohaterów jest Pan najbardziej zadowolony?

 

– Stary lub Willie Beier (to jego prawdziwe imię i nazwisko) był co najmniej dziesięć lat starszy od reszty z nas i był stolarzem z Berlina. Nigdy podczas tych czterech lat, kiedy razem walczyliśmy, nie widziałem go przestraszonego lub zdenerwowanego. Stary był dla nas jak ojciec. Wiele razy dziękowałem Bogu za to, że znalazłem się w tym samym czołgu, co on.

 

– Kto jeszcze z drużyny przeżył wojnę?

– Juliusz Heide został majorem w armii wschodnich Niemiec. Długo utrzymywałem kontakt z nim oraz z Legionistą i Małym. Obaj wstąpili do Francuskiej Legii Cudzoziemskiej i dożyli swoich dni w domu dla emerytowanych legionistów.

 

Po wojnie Sven Hassel siedział w rosyjskim obozie jenieckim i duńskim więzieniu, ponieważ służył w Wehrmachcie.

 

Co najbardziej Pan pamięta i co Pan myślał wtedy  o przyszłości?

 

– Najwyraźniej pamiętam głód i okrucieństwo strażników. Gdy zostałem zwolniony, chciałem wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Po zakończeniu wojny moje życie nadal było związane z wojskiem i Legia Cudzoziemska zdawała się być dobrym rozwiązaniem. Miłość do mojej przyszłej żony, Dorthe, spowodowała, że zmieniłem zdanie.

 

Gdy Sven Hassel zaczął swoją karierę pisarza używał pseudonimu. Jego pierwszą książkę „Legion potępieńców”, odrzuciło dwunastu wydawców zanim w końcu została wydana w 1953 roku. Od tamtego czasu, to znaczy od 57 lat,  nadal sprzedaje się w Danii.

 

– Czy droga do osiągnięcia dzisiejszego sukcesu była bardzo ciężka?

 

– Musiałem pisać pod pseudonimem, ponieważ każdy kto był skazany za służbę w niemieckiej armii mógł łatwo stracić pracę. Fakt, że pisałem pod pseudonimem był wielokrotnie wykorzystany przeciwko mnie, ale przecież wielu pisarzy w dziejach literatury decydowali się na to samo. To częste zjawisko i nie powinno budzić podejrzeń.

 

Żona Svena Hassela, Dorthe, nie tylko zachęcała go do pisania, lecz była również jego redaktorem.

 

– Jak udawało Wam się pracować razem nad książkami bez żadnego wcześniejszego doświadczenia?

 

– Moja żona pracowała jako redaktor i korektor, dyktowałem jej też moje szkice, które ona pisała na maszynie. Mój syn, Michael, czytał przepisane już wersje każdego dnia po szkole i komentował je. Czytałem również swoje teksty przyjaciołom, których uwagi ceniłem i uwzględniałem. Napisanie jednej książki zajmowało mi dwa, trzy lata.

 

Gdy w końcu pierwsza książka Svena Hassela znalazła się w sprzedaży, autor pracował wtedy jako menadżer w Mercedes Benz w Kopenhadze. W 1957 roku poważnie zachorował na gorączkę tropikalną. Walka z chorobą zabierała mu wszystkie siły i nie mógł pracować. Jednak jego żona namówiła go do napisania kolejnej książki. Żaden lekarz w Danii nie był w stanie rozpoznać choroby. Na szczęście, po jakimś czasie udało się znaleźć szpital w Hamburgu, który miał już do czynienia z takim typem choroby.

 

– Miałem mało pieniędzy, ale otrzymałem wsparcie finansowe z Hamburga, za które do dziś jestem wdzięczny. Po dwóch miesiącach mogłem wrócić wyleczony do domu w Danii.

 

Sven Hassel i jego rodzina zdecydowali się osiąść w Barcelonie, gdzie powstała więcej niż połowa jego książek.

 

‒ Dlaczego Hiszpania, przecież Pana książki były zakazane przez reżim Franco w tym czasie?

– Zdecydowałem się zamieszkać w Hiszpanii ponieważ przeczytałem Hemingwaya oraz Arturo Bare’a i pokochałem ten kraj i ludzi. To zbieg okoliczności, że reżim Franco zakazał wydawania moich książek. Mieszkam w Barcelonie od 40 lat i nigdy tego nie żałowałem.

 

Sven Hassel napisał 14 książek. Piętnasta miała zamknąć serię, ale od długiego czasu ciągle nad nią pracuje.

 

‒ Można sobie wyobrazić, że wielu czytelników czeka na bitwę o Berlin i rozstrzygnięcie losów karnego batalionu ?

 

– Tak, ostatnia książka miała na celu opisanie końca wojny i wydarzeń w Berlinie i już wybrałem tytuł „Chwalebna porażka”, ale z powodu mojego wieku i stanu zdrowia nie zdołałem jeszcze jej dokończyć.

Szukaj

Newsletter

X

Niniejszy regulamin określa zasady korzystania z newsletter'a prowadzonego przez Wydawnictwo Erica


a. Newsletter jest wysyłany na zarejestrowany przez użytkownika adres e-mail, zawarte w nim są informacje o nowościach i wydarzeniach związanych z Wydawnictwem Erica

b. Subskrypcja newsletter'a jest darmowa.

c. Użytkownicy mogą w każdej chwili zmieniać adres e-mail, na który ma przychodzić newsletter, lub zrezygnować z subskrypcji.

d. Akceptacja regulaminu przez użytkownika jest równoznaczna z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych związanych z obsługą newsletter'a

e. Wydawnictwo Erica nie będzie udostępniała powierzonych jej adresów poczty elektronicznej osobom trzecim

f. Wydawnictwo Erica ma prawo do jednostronnej zmiany zapisów regulaminu z przyczyn techniczno - organizacyjno - ekonomicznych.

zamow_ksiazke.jpg

Każdą z książek mogą Państwo zamówić bezpośrednio w Wydawnictwie. Wystarczy kliknąć "zamów książkę" i wypełnić prosty formularz. My zajmiemy się resztą!